Zacznijmy od rachunku, który leży na kredensie
Rachunek za prąd składa się z dwóch części. Pierwsza to sama energia, czyli to, co zużyłeś. Druga to opłaty za dystrybucję, czyli za to, że prąd w ogóle do Ciebie dotarł. Płacisz za przewody, słupy, transformatory i ich utrzymanie.
Te opłaty dystrybucyjne trafiają do operatora sieci w Twoim regionie. To firma, do której należą linie i słupy w okolicy. Nawet jeśli zmieniłeś sprzedawcę prądu na innego, opłatę za dystrybucję i tak płacisz temu samemu operatorowi, bo to jego przewody prowadzą do Twojego domu.
I tu zaczyna się sedno sprawy.
Jak to znaleźć na rachunku
Na fakturze za prąd szukaj pozycji ze słowem "dystrybucja" albo "opłata dystrybucyjna". Zwykle jest ich kilka: część stała, część zmienna zależna od zużycia, opłata abonamentowa i inne. Na rachunku znajdziesz też nazwę operatora sieci dystrybucyjnej w Twoim regionie. Jeśli masz umowę kompleksową, wszystko jest na jednej fakturze. Jeśli masz osobne umowy, za dystrybucję przychodzi oddzielny rachunek, prosto od operatora.
Ta sama firma, dwie różne zasady
Linie niskiego i średniego napięcia, które biegną przez pola na wsi, a także wiele linii wysokiego napięcia, należą zwykle właśnie do operatora dystrybucyjnego. Tego samego, który co miesiąc pobiera od Ciebie opłatę za dystrybucję.
Zobacz więc, jak to wygląda z Twojej strony płotu:
- firma zarabia na przesyłaniu prądu przez sieć,
- część tej sieci stoi na Twojej ziemi,
- Ty płacisz tej firmie za korzystanie z sieci,
- firma nie płaci Ci za korzystanie z Twojej ziemi.
W jedną stronę pieniądze płyną regularnie, co miesiąc, z odsetkami za zwłokę, jeśli się spóźnisz. W drugą stronę nie płyną wcale.
Gdyby sąsiad postawił szopę na Twoim polu
Wyobraź sobie taką sytuację. Sąsiad stawia na Twoim polu szopę. Nie pyta o zgodę, nie podpisuje umowy, nie płaci dzierżawy. Trzyma w niej sprzęt, na którym zarabia. Co jakiś czas wjeżdża ciągnikiem przez Twoje zboże, żeby coś w tej szopie naprawić.
A na koniec miesiąca przychodzi do Ciebie z rachunkiem. Bo w tej szopie trzyma też rzeczy, z których korzystasz. Więc płać.
Nikt na wsi by tego nie zaakceptował. Sąsiad usłyszałby kilka słów, a sprawa skończyłaby się u sołtysa albo w sądzie. Tymczasem przy słupach i liniach właśnie tak to wygląda od dziesięcioleci. I wszyscy uznają, że tak musi być.
Nie musi.
Dlaczego rachunki idą w górę
Ceny prądu i opłat za dystrybucję zmieniają się co roku. Taryfy dystrybucyjne zatwierdza Prezes Urzędu Regulacji Energetyki, a operatorzy uzasadniają podwyżki między innymi kosztami utrzymania i rozbudowy sieci.
Wśród tych kosztów nie ma jednak pozycji "zapłata dla rolnika, na którego polu stoi słup", jeśli rolnik się o nią nie upomniał. Ta pozycja pojawia się tylko wtedy, gdy właściciel ziemi zażąda zapłaty. Każdy, kto tego nie robi, w praktyce dopłaca do sieci dwa razy: raz w rachunku, drugi raz własnym gruntem.
Ile może Ci się należeć?Odpowiedz na 7 pytań, kliknięciami. Asystent policzy orientacyjne widełki w minutę.
Wyceń z AICo możesz zrobić
Rachunku nie zmienisz. Taryf też nie. Możesz za to sprawić, żeby firma zaczęła płacić za to, z czego korzysta na Twojej ziemi. Prawo daje Ci tu dwie możliwości naraz:
Pieniądze za przeszłość
Jeśli firma nie ma umowy ani wpisu w księdze wieczystej, możesz żądać zapłaty za korzystanie z gruntu za ostatnie 6 lat. Za każdy miesiąc, w którym Ty płaciłeś jej rachunki, a ona Tobie nic. Więcej o tym w tekście o 6 latach wstecz.
Pieniądze na przyszłość
Sprawę zamyka się zwykle ustanowieniem służebności przesyłu za wynagrodzeniem. Słup zostaje, ale firma płaci za to, że stoi na Twoim.
Ile? To zależy od rodzaju linii i napięcia, od tego, czy słup stoi na Twojej działce, ile metrów linii przechodzi przez Twój grunt, ile kosztuje ziemia w Twojej gminie i czy działka jest rolna, czy budowlana. Szacunek dla siebie zobaczysz w wycenie z AI.
"Przecież to ja potrzebuję prądu"
Tak, potrzebujesz. I nikt nie mówi, że słup ma zniknąć. Prąd będzie płynął dalej, Ty dalej będziesz płacić rachunki. Chodzi wyłącznie o to, żeby za korzystanie z Twojej ziemi firma płaciła tak samo, jak Ty płacisz za korzystanie z jej sieci.
To nie jest żadna łaska ani wyłudzanie. To zwykła wymiana: coś za coś. Taka sama, jaką firma stosuje wobec Ciebie co miesiąc, bez wyjątków i bez taryfy ulgowej.
Sąsiedzi już to zrozumieli
W wielu wsiach część gospodarzy już dostała pieniądze za słupy i linie na swoich polach. Często mieszkają przy tej samej drodze i mają te same słupy co ich sąsiedzi. Różnica polega tylko na tym, że się zgłosili, a reszta dalej płaci rachunki i patrzy na słup jak na część krajobrazu.
Z gazem jest podobnie
Jeśli masz w domu gaz z sieci, na rachunku też znajdziesz opłaty za dystrybucję. Trafiają do operatora sieci gazowej. A jeśli przez Twoje pole idzie gazociąg z żółtymi słupkami, mechanizm jest ten sam: firma korzysta z Twojej ziemi, a Ty płacisz za korzystanie z jej sieci. Szczegóły opisujemy w tekście o gazociągu na polu.
Jak zacząć
Potrzebny jest tylko numer działki albo księgi wieczystej. Ustalimy, do kogo należy linia na Twoim polu, czy firma ma do niej jakąkolwiek podstawę i ile można żądać. Szczegóły o tym, jak wygląda sprawa o słup na polu, opisaliśmy osobno.
Twoją sprawą od początku do końca zajmie się doświadczona Kancelaria Terminus, zdalnie, w całej Polsce. Pisma i reprezentację w sądzie przejmuje nasza kancelaria. Sprawdzenie i wstępna wycena są bezpłatne. Koszty dalszej sprawy dostajesz na piśmie, zanim cokolwiek podpiszesz.
Wyślij zgłoszenie, a odezwiemy się w ciągu 2 dni roboczych. Rachunek przyjdzie i tak. Niech chociaż ta druga strona zacznie się wyrównywać.
